• Wpisów: 1779
  • Średnio co: 15 godzin
  • Ostatni wpis: wczoraj, 17:39
  • Licznik odwiedzin: 104 214 / 1121 dni
 
purplelps
 
Nie przyjmuje komów typu "super", "fajne" itp.
***

 Nastał wieczór. Cała rodzina Pines'ów już zjadła kolację i rozeszła się, załatwiać swoje sprawy. Mabel zamknęła się w pokoju swoim i Dippera, bo ona, Grenda i Candy zaplanowały Pidżama Party, wujek Stanek jak zwykle spędzał wieczór przed telewizorem, a Ford siedział w "graciarni". To był pokój, który był dosyć mały, a jego jedyne zastosowanie to było trzymanie gdzieś starych mebli oraz wynalazków Stanforda, bo nie daj Boże ktoś coś z nimi zrobił.
Dip po cichu wszedł właśnie do owego pokoiku. Jego wujek obecnie siedział przy poniszczonym biurku i coś majsterkował.
-Cześć wujku Ford.-powiedział zamykając za sobą drzwi siedemnastolatek
-O, hej Dipper.-odpowiedział jego wujek-Co cię tu sprowadza?
-Cóż...-po chwili nastolatek usiadł na fotelu-Masz może radę żeby wszyscy przestali mnie swatać z własną koleżanką?
-A jest w tym coś złego?
-Jak by to powiedzieć...Tak!
-Mason, nie denerwuj się.
Tak, prawdziwe imię Dippera to Mason. Wiedział o tym jedynie Ford, gdyż sam poprosił swojego bratanka o wyznanie swojego prawdziwego imienia (coś przeczuwał, że Dipper to nie jest prawdziwe imię nastolatka). Wciąż zwracał się do nastolatka po jego przezwisku, aczkolwiek kiedy byli sami i była "sytuacja kryzysowa" to Dip stawał się dla niego Mason'em.
-Proszę wujku, nie nazywaj mnie tak.-powiedział szatyn
-Daj spokój.-siedemdziesięciolatek chciał jakoś go uspokoić-Fakt, że się zakochałeś to nic złego.
-Wujku, proszę cię...
-No dobra, dobra. Tylko... Mógłbyś wyznaczyć mi przysługę?
-A jaką?
Po chwili jego wujek otworzył szufladę, z której wyciągnął Dziennik.
Siedemnastolatek nie mógł w to uwierzyć - myślał że wszystkie Dzienniki Forda zostały spalone, a jednak - jeszcze jakiś jest.
W przeciwieństwie do pozostałych "ksiąg" owy przedmiot nie miał na okładce żadnego numeru.
Chciał go nawet odtworzyć, lecz Ford przed nim położył rękę na przedmiocie.
-Nie czytaj tego.-odparł stanowczo mężczyzna
-Czemu?
-W tym dzienniku zapisałem wszystkie wydarzenia z Dziwnogedonu. I chcę żebyś pozbył się go.
-Po co?
-To jest naprawdę ważne. Myślałem że pisanie w nim pójdzie tak łatwo jak w moich poprzednich dziennikach, ale... Nie mogę na to patrzeć. Boję się, że gdybyś to przeczytał mógłbyś zniszczyć sobie psychikę. A tego nie chcę - wiedz że jesteś dla mnie jak syn którego nie mam i nie chcę żeby coś ci się stało.
-Rozumiem. A jak mam się go pozbyć? Spalić? Wrzucić do rzeki?
-Cokolwiek. Tylko proszę, pozbądź się tego cholerstwa.
-W porządku. Ale kiedy mam to zrobić? Dzisiaj? Jutro?
-Możesz to zrobić nawet teraz. Tylko nie chcę żeby wpadł w niepowołane ręce.
-Zgoda.
Chłopak wziął dziennik, a następnie wyszedł z pokoju.

  Kilka minut później. Dipper obecnie stał przy posągu Billa, trzymając w jednej ręce czerwony Dziennik, a w drugiej szpadel, który znalazł w szopie, kiedy wychodził z domu. Zbił owy szpadel w ziemię i zaczął kopać dziurę. W dodatku w owej chwili zaczął padać deszcz, co dodało tej scenie "drastyczności".
Kiedy już tylko została wykopana, wrzucił Dziennik do owej dziury.
Fakt, zakopanie go to nie jest jakieś lepsze rozwiązanie niż spalenie go czy wrzucenie do "dziury bez dna", ale raczej mało prawdopodobne że ktoś wychodzi na zewnątrz o takiej godzinie i raczej nie zobaczy jak Dip zakopuje owy przedmiot.
Przez deszcz Dziennik był "trochę" mokry, aczkolwiek kogo by to obchodziło.
Rzucił książkę z wielkim hukiem o ziemię. Kilka stron wypadło, a pięć czy sześć były kompletnie rozmazane - nie dało się z nich nic zobaczył.
Chłopak zaczął zakopywać owy przedmiot. Kiedy tylko już to zrobił, stał przez chwilę, próbując złapać trochę tchu.
Po chwili rozległy się jakieś kroki. Zaczął się rozglądać, ale po żadnej żywej duszy ani śladu.
-Wygląda na to, że jesteśmy sami.-powiedział patrząc się na rzeźbę jednookiego trójkąta
Zapanowała kompletna cisza. Po parunastu sekundach ponownie rozległy się kroki.
Na pewno ktoś jest w pobliżu. Możliwe, że ktoś widział, jak Zakopywał Dziennik.
Wziął do ręki łopatę i zaczął rozglądać się dookoła.
-Halo?-spytał-Jest tu ktoś?
Kroki ani na chwilę nie ustały. Nie minęła nawet minuta, a owe dźwięki zamieniły się w krzyk bólu i rozpaczy.
Siedemnastolatek rzucił swoją "broń" na ziemię i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu osoby, z której krzyk się wydobył.

  Po 2 minutach dotarł pod jakieś drzewo. Pod nim leżała Pacyfika. Była ubrana w czarną sukienkę z rękawami na trzy czwarte, jej usta były pomalowane czerwoną szminką, a włosy zrobione w niezbyt staranny kok. Oprócz tego na jej ramieniu była ogromna rana z której leciała krew.
-Pacyfika!-szatyn przykucnął obok niej i położył rękę na krwawiącym ramieniu-Co ci się stało?
-Nic...-odpowiedziała-A teraz mnie zostaw...
-Proszę, powiedz....
-No dobra... Skaleczyłam się. Ok? To tylko mała ranka. Poradzę sobie. A teraz mnie zostaw...
-Zamknij się.-powiedział-Jak mógłbym cię zostawić?! Powinniśmy jechać do szpitala.-po tych słowach spojrzał na jej ramię, z którego wypływało coraz więcej czerwonej cieczy
Chłopak wziął ją na ręce, a następnie szybko udał się do swojego domu.

  Kiedy tylko tam był to otworzył drzwi od vana wujka Stanka i posadził tam dziewczynę.
-Poczekaj tu.-powiedział-Muszę coś załatwić.
Szybko udał się do środka domu, a konkretnie do kuchni. Tam obecnie był jego wujek należał sobie kawy.
-Wujku...-powiedział zdyszany Dip-Potrzebuje kluczyków do twojego vana.
-Co?!-zdziwił się-Po co?!
-Długa historia. W każdym bądź razie są mi potrzebne.
Siedemdziesięciolatek jedyne co zrobił to lekko wzruszył ramionami, a następnie wziął z stolika owe klucze i rzucił je bratankowi.
-Tylko mi go nie porysuj.-powiedział

  10 minut później. Dipper właśnie zatrzymał się przed szpitalem. Wziął Pacyfike na ręce i wbiegł do budynku.
-Dobry wieczór.-powiedziała pewna recepcjonistka na widok nastolatka-O co chodzi?
-Moja przyjaciółka została ranna.
-Imię i nazwisko?
-Pacyfika Północna. Innych informacji niezbyt znam. A każdym bądź razie znalazłem ją ranną w lesie i potrzebuje pomocy.
-No dobra. Zrobimy wszystko co w naszej mocy. Zanieś ją do najbliższej sali.

  Minęła godzina. Nastolatek siedział w poczekalni. Jego przyjaciółka wciąż leżała na szpitalnej sali.
Wziął do ręki telefon i zaczął coś na nim przeglądać. Kilka nieodebranych połączeń od Mabel, Forda i Stanka. W dodatku SMS-y, w których było jedynie napisane coś w stylu:  "Gdzie jesteś?", "Dipper, wracaj", "Czy zakopywanie dziennika trwa aż tak długo?" Itp.
No tak - miało być jedynie zakopanie dziennika, a skończyło się na pobycie w szpitalu z Pacyfiką. W końcu jedynie odpisał "Sorry, musiałem jechać do szpitala (spoko, nic mi nie jest). Zapewne wrócę jutro- długa historia....".

  20 minut później. Chłopak wziął siedział i czekał aż przyjdzie lekarz. Po parunastu sekundach przyszli Stanek, Ford i Mabel.
-Co wy tu robicie?-spytał
-Dipper, o co chodzi z tym szpitalem?!-zapytała jego siostra
-No cóż...
Miał już odpowiedzieć, lecz po chwili do towarzystwa dołączyła lekarka.
-Z panią Północną wszystko jest w porządku.-powiedziała
-Ha!-powiedział Stanek-A więc to o nią chodzi!
Zapadła grobowa cisza. Cała reszta nietypowo się na niego popatrzyła.
-Możemy do niej zajrzeć!-spytał Dip
-Tak.-odpowiedziała lekarka-Tylko że radzę nie hałasować. Jest zmęczona i zasnęła. Poza tym niech będzie tam tylko jedna osoba.
-Ty wejdź.-rzuciła Mabel do swojego brata
-No nie wiem...-odpowiedział nerwowo drapiąc się po karku-A ty nie chcesz?
-Jutro mogę ją odwiedzić. Z resztą nie będę ci niszczyć szansy na to.
Szatyn jedynie ciężko westchnął.
-No dobra.-odparł-Mogę to zrobić.

  Wszedł do Sali. Była ona niezwykle mała i znajdowało się tam tylko jedno łóżko. Łóżko, na którym leżała Pacyfika.
Dziewczyna wyglądała lepiej niż wtedy kiedy ją znalazł. Jej kok został rozpuszczony, a po szmince z ust nie było ani śladu. Natomiast jej zranione ramię było owinięte bandażem.
Wziął z kąta krzesło, na którym usiadł.
-Cześć.-powiedział uśmiechając się na jej widok-Widzę że teraz jest lepiej.-po tych słowach złapał ją za rękę


C.D.N

***
Dzisiejszy rozdział jest trochę bardziej mroczny i trochę krwawy, ale mimo to - jestem z niego dumna. Nie pytajcie się mnie kiedy będzie następny, gdyż sama tego nie wiem (ale obstawiam że na początku 2018 roku, może wcześniej). Także no - mam nadzieję że wam się podoba.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.