• Wpisów: 1755
  • Średnio co: 14 godzin
  • Ostatni wpis: 23 minuty temu
  • Licznik odwiedzin: 102 551 / 1034 dni
 
purplelps
 
Nie przyjmuje komów typu „super”, „fajne” itp.
***

  Następnego dnia.  Sky właśnie szykowała się na spotkanie – ubrała się w niebieską bluzkę, i oczywiście różową mini-spódnice. Do tego na nogi założyła buty tego samego koloru co bluzka, a włosy uczesała w niski kucyk.
Od razu wzięła ze sobą swoją białą torebkę i udała się na dół.
-Cześć Kochanie.-powiedziała jej mama-Idziesz gdzieś?
-Tak, na spotkanie ze znajomym.-wyjaśniła
-W porządku. Ale wróć przed 19.
-Postaram się. Poza tym pamiętaj, że nie jestem już małym dzieckiem.
-Wiem. Ale ty tak szybko dorastasz…
-No dobra. Pa mamo.-po chwili Sky cmoknęła kobietę w policzek i wyszła

  W domu Cody`ego. Ten, siedział wraz z dziewczynami, z którymi planuje imprezę.
-Dobra, ma może ktoś jakiś pomysł gdzie będzie impreza?-spytał
-Może w czyimś domu?-zaproponowała Samey
-Albo na mieście?-dodała Izzy
-Na mieście raczej nie wypali.-skomentowała to Gwen-Zapewne ktoś się naskarży, złapie nas policja, aresztuje i będzie po imprezie…
-No w sumie coś w tym jest…-powiedziała Carrie
-Słuchajcie, a gdzie jest Sky?- Zoey nagle zmieniła temat
-Nie wiem.-odpowiedział Cody-Może zapomniała przyjść…
-Sky nie jest zapominalska.-skomentowała to Jasmine-Już Lindsay prędzej by zapomniała, a o dziwo jednak przyszła.  Z dużym opóźnieniem, ale jednak.
Po chwili rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.
-Dawn, otwórz.-rzucił chłopak-Jeśli to Sierra, nie wpuszczaj jej.
Blondynka wstała z fotelu i udała się do drzwi, które następnie otworzyła.
Za nimi stała Emma.
-Cześć.-powiedziała azjatka
-Hej Emma.-odpowiedziała Dawn-Co tam?
-Cóż, myślę że mogę wam pomóc przy imprezie.-wyjaśniła-W końcu to na urodziny mojej siostry….
-No w sumie… Wchodź.
Niebieskowłosa weszła do środka. Następnie obie dziewczyny udały się do salonu.
-Hejka Emma.-powiedziała Carrie-Jak tam życie?
-Nie jest źle.-odpowiedziała-Poza tym myślałam nad tym, żeby wam pomóc przy tej imprezie.
-Serio chcesz nam pomóc?!-spytał Cody-Przecież nie potrzebujemy już kolejnych lasek do pomocy…
-Ej,  Kitty to moja siostra.-odpowiedziała Emma-Znam ją jak własną kieszeń, więc będę mogła wam pomóc.
-No w sumie… Tym bardziej, że Sky nie raczyła się dzisiaj pokazać…-rzucił-Także, raczej nie ma problemu.
-Super!
-Tylko znajdź nam jakąś miejscówkę na imprezę. Serio, my wciąż nie mamy gdzie jej zrobić…
-Cóż, postaram się zrobić wszystko, co w mojej mocy.
-No oby.

  Tymczasem w domu Dave`a. Chłopak obecnie siedział przed telewizorem. Miał ochotę zmienić kanał, ale na nic – owy przedmiot był na drugim końcu kanapy, a on ledwo mógł się tam dostać z swoją złamaną nogą.
Po chwili usłyszał on dzwonek do drzwi.
-Proszę.-powiedział, z  lekkim niezadowoleniem w głosie
Po chwili do środka weszła Sky.
-Cześć…?-rzuciła
-Sky?!-zdziwił się-Co ty tu robisz?!
-Nie pamiętasz?-po chwili dziewczyna rzuciła torebkę na fotel, a następnie usiadła obok niego-Wczoraj dzwoniłeś do mnie z prośbą, żebym przyszła. I jak widzisz – jestem.
-Aha…
-Nie jesteś zadowolony?
-Jak by to powiedzieć…Nie.
-Czemu?!  Zaprosiłeś mnie do siebie i każesz mi przyjść w mini-spódnicy. Zrobiłam to, a ty cię nie cieszysz i nie chcesz mnie tu widzieć! W takim razie – do widzenia!
Sky od razu wstała i wzięła w fotela swoją torebkę. Po chwili jednak podniosła jedną z kul do nogi i trzymała ją jak by za chwilę miała nią rzucić o ziemię.
-Ok, ok!-krzyknął Dave-Możesz zostać! Wybacz za to, co ci powiedziałem! Tyko nie rób tego – nie będę miał jak chodzić…
-Co za ulga…-dziewczyna odłożyła przedmiot na swoje miejsce-To…co byś chciał zrobić?
-Nic. Nie mam ani chęci ani zdrowej nogi do robienia czegokolwiek…
-A nie chcesz gdzieś wyjść? Na przykład do parku.
-Nie, dzięki.
-No weź!
-Daj spokój Sky – nie chcę, nie mogę i już.
-No to już idę… Ciekawe co ludzie pomyślą, szczególnie przez to że wpadłam do ciebie w mini-spódnicy…
-Dobra, wygrałaś…-rzucił-Wyjdziemy gdzieś. Ale póki mam złamaną nogę, niech to będzie pierwszy i ostatni raz.
-Zgoda.-po chwili ta dała mu obie kule do nogi-Chodźmy.

  Tymczasem na mieście. Kitty i Sierra akurat siedziały w kafejce, gdzie piły kawę.
-Już się nie mogę doczekać soboty.-powiedziała Kitt
-Czy to ze względu na twoje urodziny?-spytała Sierra
-Mhm.
-No to bardzo fajnie! Ja nie mam z czego się cieszyć..
-Coś się stało?
-Nic, tylko… Chciałam pomóc Cody`emu, ale ten odmówił i wygonił mnie z domu…
-Chodzi o imprezę, tak?
-Mhm…
-Przykro mi.-po chwili azjatka położyła rękę na ramieniu przyjaciółki-Ale na pewno wyjdzie super. W każdym bądź razie jestem ciekawa jak wyjdzie moja impreza....Sierra?
O dziwo fioletowłosa gdzieś zniknęła.
Po chwili do stolika podszedł kelner.
-Rachunek dla pani.-powiedział dając jej kartkę
-Proszę bardzo.-ta od razu dała mu pieniądze-Ciekawe, gdzie ona sobie poszła…

  W domu Toma. Ten obecnie siedział na kanapie, przy włączonym telewizorze, z laptopem na kolanach.
Po chwili do pokoju wszedł Shawn. Ten akurat zaczął wycierać kurzę.
-Matko…-powiedział-Sam mi wypominasz, że powinienem dbać o porządek, a się lenisz i marnujesz prąd! Wiesz ile kasy za to idzie?!
-No wybacz.-odpowiedział Thomas wyłączając laptop-Ale staram się coś wymyślić na ten konwent. Bo wiesz…trzeba dać sensowną reklamę.
-Ta, ta, szkoda tylko że się na tym nie znam… Gdybym prowadził bloga to bym pisał o jakimś normalnym hobby, jak na przykład „jak uchronić się przed apokalipsą Zombie”.
-Serio?! Ludzi kręci moda, a nie głupie Zombie! Raczej one nie nadejdą. Pamiętasz o tym, że przeżyliśmy 4 końce świata?
-Tak, pamiętam. Ale mimo wszystko –apokalipsa Zombie jest możliwa.-ten od razu wrócił to zamiatania kurzu-Swoją drogą, to po co musisz iść na ten pi*przony konwent?
-Tak, tak, muszę...T o przecież najlepsza okazja na zareklamowanie swojego bloga. A im większa popularność – tym więcej kasy za to się dostaje.
-Mhm… Obstawiam, że w jeden dzień zdobyłbym więcej kasy niż ty przez te reklamę.
-Serio? Ty chyba naprawdę nic nie wiesz o zarabianiu kasy…
-Wiem i to sporo! Kiedyś pracowałem w cukierni! Pracowałem, bo mnie zwolnili…Przypadkowo zniszczyłem jakieś zamówienie…
Po chwili do pokoju weszła Jen.
-Cześć.-powiedziała
-Elo.-odpowiedział Shawn
Dziewczyna po kilku sekundach nietypowo spojrzała na Toma.
-Halo?-spytała-Gdzie „dzień dobry” czy coś w tym stylu?
-Ach, tak, tak…-rzucił sucho Thomas-Siemka Jen.
Ta od razu usiadła na kanapie, obok niego.
-Masz już coś, co możemy zaprezentować?-spytała
-Nie.-odpowiedział-Ale….
Po chwili ten zaczął jej szeptać coś na ucho, na co dziewczyna co chwilę odpowiadała ‘’aha”.
-I co wymyśliliście?-spytał po chwili Shawn
-Cóż, dowiesz się już w sobotę.-odpowiedziała Jennifer

  W parku. Tam obecnie siedzieli Dave i Sky. Oboje siedzieli na ławce, gdzie jedli lody.
-Widzisz Dave?-powiedziała dziewczyna-Mówiłam, że wypad gdzieś to dobry pomysł.
-Ta, miałaś racje...-odpowiedział sucho-Raz na jakiś czas można wyjść na lody.
-Mimo wszystko widzę, że wciąż nie jesteś zadowolony.
-Nie chciało mi się wychodzić z domu. I już. O Ch*LERA, OSA!
-CO?!
-OSA LECI!-ten po chwili upuścił loda-JA MAM UCZULENIE, WIEJMY!
-Dobra, dobra!
-A poniesiesz mnie? Z tą moja nogą daleko nie dajdę.
-Niech ci będzie…Wskakuj mi na ręce.
-E…Halo, noga?
-No tak.
Po chwili ta wzięła go, wraz z jego kulami na ręce.

C.D.N

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

 
  •  
     
    Wow! Ciekawy rozdział...
    Ja na miejscu Dave'a w życiu nie zgodziłabym się wyjść do parku. Sama miałam nogę w szynie i nie chciałam wyjść choćby na zewnątrz, a co dopiero człapać do parku! To naprawdę nie takie proste poruszać się o kuli.